piątek, 6 marca 2015

Pierwszy raz na siłowni: co ze sobą zabrać

W życiu (chyba) każdej osoby regularnie ćwiczącej w domu, przychodzi taki moment, kiedy postanawia sprawdzić się w treningu siłowym. Wybiera więc odpowiednią siłownię, kupuje karnet, wyciąga z dna szafy sportową torbę i staje przed dylematem: co spakować do środka? Co jest konieczne, bez czego można się obejść, a co wypadnie po prostu śmiesznie?  Poniżej absolutny niezbędnik, bez którego niewskazane jest przekroczenie progu fitness klubu.


1.       Strój sportowy – powinien być wygodny i nie krępować ruchów. To, czy postawimy na dizajnerski markowy strój czy stare leginsy z dziurą w kroku i koszulkę o dwa rozmiary za dużą, zależy tylko od nas. Istnieje teoria, że ładne ubrania motywują do ćwiczeń. Na pewno ważne jest, by czuć się ze sobą dobrze, ale siłownia to nie pokaz mody. Jeśli dopiero planujemy zacząć przygodę z tą formą aktywności fizycznej, warto zaczekać z zakupami. Nie wiadomo, na jak długo starczy nam zapału i czy przypadkiem na pierwszej wizycie się nie skończy. Dobrze jest pochodzić na siłownię miesiąc, dwa i dopiero po takim czasie postanowić, czy decydujemy się na systematyczne treningi. Przez ten czas zwykłe spodnie dresowe i t-shirt w zupełności wystarczą. W miarę zdobywania doświadczenia, można zainwestować w strój lepszej jakości. Sklepy z odzieżą sportową oferują naprawdę szeroki asortyment, zarówno jeśli chodzi o kolorystykę, jak i wzornictwo czy kroje. Nie ma jednak sensu przepłacać za profesjonalne, przewiewne i hiperoddychające materiały – bawełniana koszulka w zupełności wystarczy.  Na ramiączkach czy z krótkim rękawkiem – wybierzmy taką, w której jest nam po prostu wygodnie. To samo dotyczy spodni: dopasowane lub luźne, długie, krótkie albo ¾ - wybór należy do nas. Ubrań warto poszukać nie tylko w sklepach oferujących odzież marek takich jak Adidas, Nike albo Reebeok, ale także w dyskontach. Lidl czy Biedronka kilka razy w roku mają w swojej ofercie kolekcje sportowe. Można wtedy upolować naprawdę dobrej jakości ubrania w bardzo przystępnych cenach. Odzież dla osób aktywnych coraz częściej mają też w asortymencie sklepy sieciowe, jak H&M czy Bershka.


2.       Biustonosz sportowy – jest na tyle ważny, że zdecydowałam napisać o nim w osobnym punkcie. Często widzę na siłowni dziewczyny, które pod koszulką mają zwyczajny stanik. Tymczasem stabilizacja i zabezpieczenie biustu podczas treningu są niezwykle ważne. Dotyczy to zwłaszcza ćwiczeń, podczas których wykonujemy energiczne ruchy, jak bieg czy podskoki. Biustonosz powinien być idealnie dopasowany, by zapobiec uszkodzeniom piersi i ich przemieszczaniu się. Unieruchomienie biustu nie powinno jednak krępować  swobody ruchów. Jak zatem dobrać odpowiedni model stanika? Przede wszystkim, nie warto oszczędzać. Lepiej wydać trochę więcej na porządny biustonosz, niż narażać piersi na deformację. Taki zakup to inwestycja na lata. Zwróćmy uwagę, czy pas przylega ciasno pod biustem,  ramiączka są szersze oraz odpowiednio wyregulowane, natomiast miseczki mieszczą całe piersi. Przyjrzyjmy się także szwom – najlepiej, jeśli będzie ich mało, a te, które są, niech będą miękkie i gładkie, by nie podrażniać skóry. W mojej kolekcji znajdują się trzy biustonosze Nike oraz jeden z Lidla, który także nieźle się sprawdza. W sklepach firmowych często można poprosić o pomoc brafitterkę – mierzy ona nasze wymiary i na ich podstawie pomaga dobrać odpowiedni rozmiar stanika. Koszt porządnego markowego biustonosza to około 100 zł, o ile jednak przy doborze koszulki czy spodni nie należy przepłacać, tutaj naprawdę warto zainwestować.

 
3.       Buty – jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam mężczyzn paradujących między sztangami w klapkach. Panowie, choćbyście mieli największy sentyment do kubotów, zainwestujcie w porządne sportowe obuwie! Ich zwolennicy uważają, że są wygodne, niedrogie, a co najważniejsze – nie poci się w nich stopa. O ile ćwiczenia z hantelkami czy wyciskanie sztangi w klapkach są umiarkowanie bezpieczne, o przysiadach, treningu na bieżni czy rowerku nie ma mowy. Jest to zwyczajnie niebezpieczne – taki rodzaj obuwia zwiększa ryzyko kontuzji, nie zapewnia stabilizacji, nie wspominając o czyhającym za rogu ciężarkiem, który tylko czeka, by spaść na stopę. Najlepsze podczas treningu siłowego będą buty typu adidas. Warto poprosić o pomoc sprzedawcę, który doradzi, jakie obuwie wybrać w zależności od naszych potrzeb i rodzaju wykonywanych ćwiczeń. Należy pamiętać, że buty nie mogą być za duże ani zbyt ciasne. Dobrze też, jeśli posiadają elastyczną i niezbyt cienką podeszwę. Przede wszystkim jednak powinny spełniać swoje podstawowe zadanie: chronić stopę przed urazami i kontuzjami . Tutaj, podobnie jak przy doborze stroju, można z początku zdecydować się na tańszy zakup, a dopiero po czasie zaopatrzyć się w profesjonalne buty.


4.       Ręcznik – absolutna konieczność, z dwóch powodów. Po pierwsze, podczas intensywnego treningu można w dowolnym momencie otrzeć pot z czoła, karku czy ramion. Po drugie, higienicznie (i kulturalnie) jest kłaść ręcznik na maszynie, której mamy zamiar użyć, a następnie dokładnie wytrzeć ją po zakończonych ćwiczeniach. Tym samym unikniemy też dyskomfortu wynikającego z korzystania ze sprzętu po kimś, kto się spocił. Na siłowniach znajdują się często papierowe ręczniki i płyny dezynfekujące, niestety mało kto ich używa.  Mały bawełniany lub duży z mikrofibry – wszystko jedno. Ważne, by zachować po sobie czystość i porządek. Podobno niektóre siłownie wprowadzają obowiązek noszenia ze sobą ręcznika – szkoda, że nie wszystkie.


5.       Rękawiczki – zapewniają chwytność, komfort, a także higienę. Pozwalają uniknąć otarć i odcisków oraz ślizgania się ciężarów w dłoniach. Doskonale sprawdzają się podczas podciągania, ćwiczeń ze sztangami czy hantlami, zapewniają też komfort w trakcie treningu aerobowego. Tutaj absolutnie nie warto przepłacać za markowy znaczek. Bardzo dobre jakościowo rękawiczki można kupić w mniej popularnych sklepach z akcesoriami sportowymi, a ich koszt to około 40 zł. Warto zwrócić uwagę na materiał i wybrać te wykonane ze skóry. Usztywniają, umożliwiając jednocześnie swobodę ruchu. Ściągacze na nadgarstki to dodatkowa ochrona przed kontuzją. Jeśli chodzi o rozmiar, lepiej zdecydować się na takie, które z początku wydają się ciut za ciasne – po kilku treningach się rozciągną i będą idealne. Charakterystyczną cechą rękawiczek przeznaczonych na siłownię jest brak osłon na palce – jest to bardzo przydatne podczas ćwiczeń.


6.       Zeszyt lub telefon – z rozpisanym planem treningowym. W celu jego ułożenia można skorzystać z pomocy trenera lub wybrać spośród gotowych propozycji dostępnych w Internecie. Nie łatwo jest, przynajmniej na początku, dokładnie zapamiętać ćwiczenia, ich kolejność, liczbę serii, powtórzeń czy czas odpoczynku między seriami. To żaden wstyd posiłkować się notatkami – lepiej mieć pewność, że zamierzony program został zrealizowany niż trenować chaotycznie, bez skonkretyzowanego planu.


7.       Butelka z wodą – podczas jakiejkolwiek aktywności fizycznej nie wolno zapominać o nawadnianiu organizmu. W czasie ćwiczeń organizm pozywa się wody, odwodnienie zaś powoduje spadek wydolności, dlatego tak ważne jest uzupełnianie jej braków na bieżąco. Przyjmowanie zbilansowanej ilości płynów sprawia, że trening jest bardziej efektywny. Podczas wysiłku tracimy elektrolity: magnez, sód i potas. Ważne więc, by pić wodę mineralną, nie źródlaną czy zwykłą kranówkę. Dużą popularnością cieszą się napoje izotoniczne. Zawierają one jednak sporo chemii oraz cukry, niewskazane dla osób chcących pozbyć się tkanki tłuszczowej. Izotonik w zdrowszej (i tańszej) wersji lepiej więc przygotować samodzielnie, dodając do wody sok z cytryny i odrobinę soli mineralnych. Po więcej informacji na temat elektrolitów odsyłam na stronę: https://drogadosiebie.pl/leki/elektrolity
w

5 komentarzy:

  1. Kiedyś jak będę wybierała się na siłownie to na pewno zabiorę te rzeczy, które tu wymieniłaś. :)
    Pozdrawiam.

    kasia-kate1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj :) Bardzo spodobał mi się Twój blog :) Dołączam się do obserwatorów i zostaje na dłużej :) Od zeszłego roku staram się zdrowiej odżywiać, zaczęłam większą uwagę zwracać na to, co jem, w jakiej ilości i jak często. No i bez drastycznych wyrzeczeń udało mi się zrzucić 10 kg w cztery miesiące :) W tym roku próbuje znów pozbyć się kolejnych 10, chcę też zacząć wreszcie ćwiczyć, ale jakoś wiecznie brakuje mi czasu i motywacji. Może czytając Twój blog uda mi się tą motywację zdobyć :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, właśnie takie słowa dają kopa do działania, pisania, motywowania! (: Masz prawidłowe podejście, nie dajmy się zwariować, bo wszystko - w odpowiednich ilościach - jest dla ludzi. 10 kilogramów to piękny wynik, niestety sama dieta, bez ćwiczeń, nie da na dłuższą metę efektów, więc trzymam kciuki, żeby udało Ci się zmobilizować!

      Usuń
  3. ja powoli zastanawiam się nad powrotem na siłownię :) a taki post to niezbędnik :)

    OdpowiedzUsuń
  4. siłowniane must have ! super:)

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku,
będzie mi niezmiernie miło, jeśli zechcesz podzielić się swoją opinią, sugestią, spostrzeżeniem, wątpliwością!
W miarę możliwości postaram się rzetelnie odpowiedzieć na pytania, wyjaśnić niewyjaśnione, a w skrajnych przypadkach nawet dopowiedzieć niedopowiedziane.